Zwiedźmy cały świat - Toruń

20:15 Karina - Azmariaa 49 Komentarzy


Miesiąc temu byłam na wycieczce klasowej w Toruniu. Pierwszy raz zwiedziłam południe Polski, zawsze jeżdżę na północ. Mimo wszystko uważam, że było na prawdę ciekawie i świetnie się bawiłam. Na pewno wrócę jeszcze kiedyś w tamte strony.



Zbiórka była o godzinie 6 rano. Pewnie się domyślacie z jakim entuzjazmem wstałam rano i przygotowywałam się na wycieczkę. Dotarłam na miejsce wyjątkowo na czas, ale to zasługa moich rodziców. Gdybym sama miała się dostarczyć na zbiórkę na sto procent bym się spóźniła. Zawsze się spóźniam.. nie ważne czy mam się wstawić w dane miejsce na godzinę 6 czy 10. Na autokar czekaliśmy kwadrans, zdążyłam w tym czasie przeżyć szok termiczny wysiadając z ciepłego auta na zimne podwórko.



Podróż trwała około 4 godziny. Szczerze mówiąc uwielbiam czas spędzany w autokarach, ponieważ jest to idealne miejsce na rozmowę z koleżanką, posłuchanie muzyki, obejrzenie filmu, na który nigdy byśmy się nie natknęli (o tym opowiem na koniec), porysowanie, pogranie w gry, zaczepienie osób siedzących przed nami, testowanie jak mocno siedzenie przechyli się do tyłu i nie tylko! W autokarach zawsze jest zabawnie i można świetnie spędzić czas. Nie wspomniałam nic o spaniu, ponieważ nie jestem osobą, której by się to kiedykolwiek udało... Wracając do zabawy w autokarze muszę dodać, że jest wesoło dopóki nie dowiadujemy się, że nasz towarzysz ma chorobę lokomocyjną. Potem to on bawi się całkiem nieźle. Oczywiście najlepszym punktem wyprawy jest wizyta stacji paliw, w której i tak nikt nic nie kupi, ale w zamian zostawi niespodziankę w toalecie.




Po odbyciu świetnej i przyjemnej podróży pół żywa, ale jednak wysiadłam w Toruniu. Nie było czasu na zjedzenie czegokolwiek, ale na szczęście posiliłam się wraz z koleżankami w autokarze. Kolejny cudowny punkt wypraw to wymienianie się smakołykami. Zwłaszcza, gdy mamy gorsze niż inni. Tym razem miałam równie smaczne słodycze, więc było jak najbardziej uczciwie. Po opuszczeniu autokaru poszliśmy do pracowni chemicznej, w której odbyła się masa eksperymentów.





Muszę przyznać, że myślałam, że zanudzę się na śmierć.. A jednak nie! Było genialnie i zdecydowanie czas spędzony na lekcji chemii okazał się najlepszym wspomnieniem. Nie przepadam za tym przedmiotem (choć mam z niego 5!), ale było na prawdę cudownie. Zacznę od tego, że po przybyciu poznaliśmy dwóch chemików, którzy mieli poprowadzić z nami lekcję. Mniejszy wydał mi się sympatyczniejszy i zabawniejszy, ale oczywiście musiałam zostać z drugim. Na szczęście okazało się, że wyższy i chudszy był zdecydowanie fajniejszy. Nigdy tak serdecznie i tak długo nie śmiałam się na chemii.. ba! na jakimkolwiek przedmiocie. Nasz nauczyciel był bardzo wyluzowany i mówił naszym językiem. Widać było, że jest młody (w miarę możliwości) i ma dobry kontakt z młodzieżą. Wszystkie eksperymenty były bardzo ciekawe i łatwe. Pan od chemii ciągle z nami żartował, wymieniał się ripostami, rzucał idealne spojrzenia (odpowiednie do danej sytuacji) i nauczył mnie przede wszystkim jednego. Gdy potrzebujesz coś powycierać krzycz: "Szmata plis". Dlaczego to mnie bawi? Zanim zobaczycie jego zdjęcie powiem Wam, że wygląda jak Sid z Epoki Lodowcowej i jest najzabawniejszym nauczycielem, a przynajmniej nauczycielem chemii.




Po świetnie spędzonych kilku godzinach na eksperymentach oraz zgłębianiu chemii udaliśmy się wraz z przewodnikiem na przechadzkę po Toruniu. Oczywiście jak to ja musiałam wychodząc przewrócić jakąś tabliczkę. Zwiedzanie było przyjemne, ale nie dowiedziałam się zbyt wiele. Przeszkadzały mi glosy w mojej głowie mówiące: "Nie słuchaj jej. Zjedz coś! Popchnij go! Zagadaj do niej!" itd.. Mimo wszystko starannie obfotografowałam wszystko.





Następnie udaliśmy się do Macdonalda (główny cel wyprawy). Zakupiłam w nim kanapkę, loda i Iced Smoothie. Oczywiście obsługa musiała pomieszać zamówienia i wraz z koleżanką (razem zamawiałyśmy) dostałyśmy jeden zamówiony, a drugi inny smak napoju. Wypiłam zamówiony. Rozpadał się deszcz. Miałam na szczęście parasolkę. Niestety zamki w moim plecaku zepsuły się i musiałam nosić go początkowo w rękach (nie komfortowo!), a potem w reklamówce po jedzeniu z Maka. O tyle dobrze, że w tej reklamówce były kanapki to nie było czuć zapachu fast foodów. Zapomniałam dodać, że zwiedzając kościół zadzwonił mi telefon. Pierwszy raz w życiu zapomniałam wyłączyć i od razu ktoś musiał zadzwonić. Dodam jeszcze, że nie ktoś tylko mój tato. Chciał się dowiedzieć 'co tam u mnie'. Perfekcyjne wyczucie czasu.



Ostatni punkt wycieczki to Muzeum Piernika. Na początku pokazano nam tajną recepturę wyrobu tego słynnego przysmaku. Oczywiście ja w tym czasie byłam w toalecie (y). Później dostaliśmy po kawałku ciasta. Musieliśmy go rozwałkować, położyć na foremkę, wykroić odpowiedni kształt i oddać do upieczenia. Nie chciałam, żeby ktoś mi zabrał mój piernik, więc z tyłu wyryłam literę "K", która kompletnie nie przypominała jakiejkolwiek litery alfabetu. Na szczęście odnalazłam swój piernik. Pachniał obłędnie, przyprawami korzennymi i wszystkim co najlepsze. Był bardzo twardy, a zjedzenie jego kosztowałoby nas długie trudności z załatwieniem swoich potrzeb.



Na koniec udaliśmy się do sklepu po pierniki. Postanowiłam kupić trzy paczuszki. Pierwsze w kształcie serca (okazały się najlepsze) z lukrem na wierzchu. Było ich 6 i były przykładem tradycyjnych pierników. Druga paczuszka zawierała wymyślne pierniki w czekoladzie z nadzieniem malinowym. Ostatnie zwykłe nie wyróżniające się wśród tłumu, którymi poczęstowałam gości na drugi dzień.





Dodam jeszcze kilka zdań o filmach w autokarach. Miałam przyjemność obejrzeć w drodze powrotnej: "Nigdy w życiu". Najlepszy polski film jaki oglądałam! Wiem, że jest dość stary i większość z Was go już oglądała, ale tym, którzy tego nie zrobili polecam poświęcić swój czas na ten film. Jest o życiu kobiety po zdradzie męża, wytrwałości w swoich postanowieniach, sile, miłości, szczęściu i nie poddawaniu się. Mimo tak 'schematycznych' wątków film jest bardzo ciekawy i zabawny (jest to komedia). Są elementy przeznaczone dla nastolatków, zwłaszcza kiedy wypowiada się córka głównej bohaterki. Polecam z całego serca! :)


Dziękuję za przeczytanie! :)
Mam nadzieję, że wycieczki klasowe moich czytelników były równie udane.
Dodawajcie się do mojej witryny i bądźcie zawsze na bieżąco!

Zobacz również:

49 komentarze:

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy i sprawia, że na mojej twarzy pokazuje się uśmiech.
Nie toleruje 'obs za obs', a jeśli chcesz żebym zajrzała do ciebie to zostaw link, dalej sobie poradzę! :)